Smolinosy, korony cesarskie, lilie św. Józefa i złotogłowy. Te lilie królowały kiedyś w babcinych ogródkach, dziś o nich zapominamy

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu trudno było znaleźć wiejski ogród bez okazałych lilii. Ich cebule przekazywano z pokolenia na pokolenie, a kwiaty wracały każdej wiosny niemal bez żadnej pielęgnacji. Wśród nich szczególne miejsce zajmowały smolinosy, korony cesarskie, lilie św. Józefa i złotogłowy. Dziś coraz częściej zastępują je nowoczesne odmiany, choć dawne gatunki wciąż zachwycają wyglądem, historią i niezwykłą symboliką.

Dawne ogrody były pełne roślin z historią

Przydomowe ogródki naszych babć wyglądały zupełnie inaczej niż współczesne rabaty. Sadzono w nich rośliny trwałe, odporne i łatwe w rozmnażaniu, które mogły rosnąć przez wiele lat na tym samym miejscu. Cebule wykopywano tylko wtedy, gdy chciano podzielić się nimi z rodziną lub sąsiadami, dlatego wiele kwiatów miało swoją własną rodzinną historię.

Lilie zajmowały w takich ogrodach wyjątkowe miejsce. Sadzono je przy płotach, ścieżkach oraz wejściach do domów, gdzie tworzyły wysokie i kolorowe kompozycje. Ich kwitnienie wyznaczało początek lata, a intensywny zapach był nieodłącznym elementem wiejskiego krajobrazu.

Smolinos, czyli ogrodowa lilia, która rozmnażała się niemal sama

Jedną z najbardziej charakterystycznych roślin była lilia tygrysia (Lilium lancifolium), nazywana w wielu regionach Polski smolinosem. Jej pomarańczowe kwiaty pokryte ciemnymi cętkami trudno było pomylić z innymi gatunkami. Stąd też zwyczajowa nazwa rośliny – lilia tygrysia. Płatki mocno odginały się do tyłu, dzięki czemu roślina wyglądała niezwykle dekoracyjnie.

Największą zaletą smolinosa była jednak łatwość rozmnażania. W kątach liści pojawiały się niewielkie czarne cebulki powietrzne, z których wyrastały kolejne rośliny. Wystarczyło zebrać je jesienią i umieścić w ziemi, aby po kilku latach cieszyć się nowymi liliami.

Właśnie dlatego smolinosy były przekazywane z domu do domu i często rosły w tych samych rodzinach przez wiele dziesięcioleci. Dziś coraz rzadziej spotykamy je w ogrodach, choć nadal zachwycają odpornością oraz wyjątkowym wyglądem.

Smolinosem nazywana jest także zwyczajowo lilia bulwkowata, która rośnie dziko i jest rośliną chronioną.

Lilia tygrysia, czyli lilia z babcinego ogródka. ZBliżenie na kwiat
Lilia tygrysia często zdobiła dawne ogrody / Fot. Pixabay.com

Dlaczego korona cesarska była ozdobą każdego podwórka?

Korona cesarska należała do najbardziej okazałych roślin sadzonych przy wiejskich domach. Korona cesarksa to tak naprawdę szachownica cesarska (Fritillaria imperialis). Roślina należy do rodziny liliowatych, ale do rodzaju szachownica, tak samo jak wiosenna szachownica kostkowa. Wysokie pędy szachownicy cesarskiej zwieńczone pomarańczowymi lub żółtymi kwiatami przypominały królewską koronę, od której wywodzi się jej nazwa. Nad kwiatami wyrastał charakterystyczny pióropusz zielonych liści, nadający całej roślinie niezwykle elegancki wygląd.

Z koroną cesarską wiąże się również ciekawa legenda. Według ludowych opowieści kwiat pochylił głowę pod krzyżem Chrystusa i od tamtej chwili jego kwiaty zwisają ku ziemi. Kropelki nektaru pojawiające się u nasady płatków nazywano łzami korony cesarskiej, co dodatkowo podkreślało jej symboliczne znaczenie.

Wiele osób wierzyło również, że intensywny zapach cebul odstrasza krety oraz nornice. Z tego powodu korony cesarskie sadzono nie tylko dla ozdoby, ale także w pobliżu grządek warzywnych i sadów.

Kwiat szachownicy cesarskiej, nazywanej koroną cesarską
Szachownica cesarska, nazywana też koroną cesarską to królowa dawnych ogrodów / Fot. Pixabay.com

Lilia św. Józefa była symbolem czystości i domowego szczęścia

Biała lilia (Lilium candidum) od wieków zajmuje szczególne miejsce w europejskiej kulturze i sztuce. W Polsce często określano ją mianem lilii św. Józefa, lilii św. Antoniego lub lilii św. Jana. Jej śnieżnobiałe kwiaty kojarzono z niewinnością, dobrem i odrodzeniem, dlatego często sadzono ją przy kapliczkach oraz wejściach do domów.

W wielu gospodarstwach uważano, że obecność tej rośliny przynosi rodzinie pomyślność oraz spokój. Kwiaty wykorzystywano również podczas świąt kościelnych, dekorując nimi ołtarze i przydrożne krzyże. Już same jej ludowe nazwy świadczą o wyjątkowym szacunku, jakim darzono ten kwiat.

Lilia św. Józefa była ceniona także w medycynie ludowej. Z jej płatków przygotowywano oleje i nalewki stosowane na drobne rany, podrażnienia oraz oparzenia. Takie domowe preparaty znajdowały się w wielu wiejskich spiżarniach jeszcze w ubiegłym stuleciu.

Lilia biała, nazywana lilią św. Józefa, lilią św. Jana lub lilią św. Antoniego
Lilia biała, nazywana lilią św. Józefa, lilią św. Jana lub lilią św. Antoniego / Fot. Unsplash.com

Złotogłów zachwycał subtelnym pięknem

Znacznie delikatniejszą urodą wyróżniała się lilia złotogłów, która jest rodzimym gatunkiem występującym również w polskich lasach. Jej różowe lub purpurowe kwiaty zwisają z wysokich łodyg, a mocno wywinięte płatki nadają im wyjątkowy kształt przypominający orientalne lampiony.

Na Podhalu złotogłów znany był pod nazwą leluja. Motyw tego kwiatu pojawiał się na skrzyniach posagowych, meblach i elementach drewnianej architektury. Roślina na stałe wpisała się więc nie tylko w krajobraz ogrodów, ale również w kulturę i sztukę ludową.

Dawniej cebule złotogłowów często przenoszono z lasów do przydomowych ogródków. Z czasem doprowadziło to do zmniejszenia naturalnych stanowisk, dlatego obecnie gatunek Lilium martagon objęty jest ochroną i powinien pochodzić wyłącznie z legalnej uprawy.

Lilia złotogłów w babcinym ogrodzie
Lilia złotogłów w babcinym ogrodzie / Fot. Unsplash.com

Dlaczego warto wrócić do lilii z babcinego ogródka?

Moda na naturalne i tradycyjne ogrody sprawia, że coraz chętniej przypominamy sobie rośliny znane z dzieciństwa. Smolinosy, korony cesarskie, lilie św. Józefa i złotogłowy doskonale wpisują się w ten trend, ponieważ oczarowują wyglądem, są trwałe i nie wymagają skomplikowanej pielęgnacji.

Ich obecność pozwala stworzyć ogród pełen wspomnień i nawiązań do dawnych wiejskich rabat. Każda z tych roślin niesie ze sobą własną historię, symbolikę oraz lokalne tradycje, które przez wiele lat były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Dzięki temu możemy nie tylko ozdobić ogród niezwykłymi kwiatami, ale również zachować fragment dawnego krajobrazu, który jeszcze niedawno był charakterystycznym elementem polskiej wsi.

 

Dziękuję za przeczytanie mojego artykułu do końca 🙂 Podobał się? Dodaj Rosliny.Poradzimy24.pl jako ulubione źródło w Google!

Podziel się swoją opinią