Nazywany jest kwiatem wampirem. Czy fiołek afrykański naprawdę zabiera szczęście z domu?

Fiołek afrykański (Saintpaulia ionantha) od lat wzbudza emocje, bo wiele osób przypisuje mu negatywny wpływ na energię domu. W praktyce to delikatna, piękna roślina, której potrzeby łatwo spełnić, jeśli znamy kilka zasad. Warto też wiedzieć, skąd wzięły się przesądy o „kwiacie wampirze”.

Skąd wziął się mit o „kwiecie wampirze”?

Ludowe opowieści często dotyczyły roślin o ciemnych liściach i kwiatach, które wierzono, że „wysysają energię”. Mit o fiołku afrykańskim jako roślinie odbierającej domownikom siły wynikał głównie z jego intensywnego ulistnienia i preferencji do półcienia. Dawniej kojarzono je z miejscami, gdzie światła było „za mało”, więc przypisywano im działanie obniżające nastrój. Do tego dochodziły wierzenia, że rośliny o okrągłych liściach mogą wpływać na przepływ energii w domu, czasem wzmacniając, a czasem hamując harmonię przestrzeni.

W Afryce Wschodniej, skąd pochodzą saintpaulie, podchodzono do nich z szacunkiem, ale też z dystansem – uważano je za rośliny „czułe” i nieprzewidywalne. Takie opinie łatwo przeradzały się później w przesądy. Dziś wiemy, że fiołek nie ma żadnych właściwości energetycznych, a jego wpływ ogranicza się do poprawy nastroju dzięki kwiatom.

Zobacz także: Czy fikus przynosi nieszczęście i psuje relacje w domu? Skąd wzięły się przesądy związane z figowcem

Czy fiołek afrykański naprawdę zabiera szczęście z domu?

Fiołek afrykański nie wpływa na szczęście ani energię domu – to jedynie przesąd. Roślina nie oddziałuje na ludzi w sposób metafizyczny, nie wysysa energii i nie przynosi pecha. W wielu krajach przeciwnie – uważa się ją za symbol domowego ciepła i troski, bo kwitnie nawet zimą, gdy brakuje kolorów.

Fiołki afrykańskie często nazywane są również „kwiatami samotności”. Według niektórych wierzeń roślina jest gatunkiem, który towarzyszy wyobcowanym ludziom, odstraszając jednocześnie wszelkich potencjalnych partnerów. Z tego powodu nie zaleca się go więc osobom, które pragną jak najszybciej założyć rodzinę.

Przekonanie o „pechu” pojawiało się często tam, gdzie roślina szybko marniała. Niedoświadczeni opiekunowie uznawali, że to „zły znak”, zamiast szukać realnej przyczyny – najczęściej zbyt zimnej wody, przeciągu lub niewłaściwego podlewania. Gdy zadbamy o saintpaulię, odwdzięcza się długim kwitnieniem, które dodaje wnętrzom przytulności, a nie ją odbiera.

Fioletowy fiołęk afrykański
Ten niepozorny fiołek obwiniano o pecha. Tłumaczymy, skąd wziął się mit / Fot. Pixabay.com

Fiołek w sypialni? Gdzie nie ustawiać fiołków zgodnie z przesądami

Według dawnych wierzeń fiołków nie powinno się stawiać w kilku miejscach. Zgodnie z przesądami nie ustawiamy fiołków w sypialni, tuż przy wejściu ani naprzeciw lustra. Uważano, że w sypialni ich „wilgotna energia” utrudnia sen, a przy drzwiach blokują przepływ domowego szczęścia. Lustro miało natomiast „mnożyć złą energię roślin”.

Według ezoteryków hodowanie fiołków afrykańskich w domu zaburza naturalny rozkład energii, sprawiając, że czujemy się przygnębieni, a w efekcie doprowadzając do rodzinnych kłótni. Zła energia rośliny ma rosnąć, kiedy doniczkę ustawi się na parapecie w pokoju gościnnym.

W praktyce chodziło o coś zupełnie innego. Sypialnie bywają chłodne, a fiołki źle znoszą niskie temperatury. Stawianie ich przy drzwiach oznaczało przeciągi, a ustawienie przy lustrze bywało problematyczne, bo światło odbijało się i powodowało oparzenia liści. Warto więc oceniać te zalecenia bardziej jako ogrodnicze niż magiczne.

Zobacz także: Co symbolizuje anturium w domu? Przyciąga miłość, szczęście i dobrobyt

Jakie inne kwiaty domowe zwiastują niepowodzenia?

W kulturze ludowej kilka gatunków również obarczono opinią „pechowych”. Najczęściej wymieniano kaktusy, hoje, monstery i pnącza o długich, zwisających pędach, bo przypisywano im zdolność do „zaburzania harmonii”. Niektóre wschodnie wierzenia mówiły, że ostre kolce wprowadzają napięcie do domu, a rośliny o czerwonych kwiatach wzmagają konflikty.

W rzeczywistości kłopotów dostarczały nie same rośliny, lecz błędne warunki uprawy. Anturium reagowało na przesuszenie, sansewieria czasem gniła od nadmiaru wody, a kaktusy cierpiały przez brak światła zimą. Wierzenia, że przynoszą pecha, były próbą wytłumaczenia niepowodzeń tam, gdzie brakowało wiedzy o pielęgnacji.

Podziel się swoją opinią