Naparstnicę spotkamy przy górskich szlakach. Dla jednych śmiertelnie niebezpieczna, innym ratuje życie

Zachwyca kolorami i kształtem kwiatów, ale zawiera jedne z najgroźniejszych substancji w przyrodzie. Naparstnica, znana z górskich łąk i ogrodów, balansuje na granicy piękna i śmiertelnego zagrożenia. Choć może zabić, od wieków służy także jako lek. Jej ludowa nazwa zdradza właściwości – nazywana jest dzwonem umarłych.

Kwiat o wielu twarzach

Naparstnica (Digitalis) to roślina, której nazwa wywodzi się od łacińskiego słowa digitus, czyli palec. Wystarczy spojrzeć na jej kwiaty, by zrozumieć to skojarzenie. Długie, dzwonkowate kielichy faktycznie przypominają naparstki zakładane na palce. W naturze najczęściej spotykamy naparstnicę zwyczajną, występującą w kolorze żółtym. Natomiast w ogrodach sadzone są naparstnice purpurowe. W naturze rośnie głównie w górskich i leśnych rejonach. Podziwiamy ją podczas wycieczek w Bieszczady, Tatry czy Beskid Sądecki lub Żywiecki. Z daleka przyciąga uwagę wyniosłym pokrojem i oryginalnymi kwiatami. Z bliska zachwyca delikatnym rysunkiem plamek wewnątrz kielichów. Mimo urody nie powinniśmy jej zrywać. Cała roślina zawiera glikozydy nasercowe – związki silnie oddziałujące na układ krążenia. Wystarczy niewielka dawka, by wywołać groźne zatrucie.

Zobacz także: Tojad to najbardziej trująca roślina w Polsce. Jednak z upodobaniem sadzimy ją w ogrodach

Dziko i w ogrodzie

Naparstnicę spotkamy na naturalnych polanach i w pobliżu szlaków. Woli miejsca słoneczne, ale znosi też półcień. Dobrze czuje się na glebach przepuszczalnych i lekko kwaśnych. Dzięki temu rośnie w wielu regionach Polski, szczególnie w górach i na Pogórzu.

Jej dekoracyjny wygląd sprawił, że trafiła również do ogrodów. Wysokie pędy i długie kwiatostany dobrze komponują się z rabatami bylinowymi. Ogrodnicy cenią ją za efektowny wygląd i łatwość uprawy. Roślina często rozsiewa się sama, tworząc gęste kępy. Z jednej strony to ułatwienie, z drugiej – potencjalne zagrożenie. Małe dzieci lub zwierzęta mogą nieświadomie sięgnąć po liść lub kwiat. Dlatego uprawiając naparstnicę, warto zachować ostrożność. Zwłaszcza że nawet suszone części rośliny pozostają toksyczne.

Czym grozi kontakt z naparstnicą

Zatrucie naparstnicą może mieć bardzo poważne skutki. Głównymi substancjami odpowiedzialnymi za toksyczność są digoksyna i digitoksyna. W małych dawkach działają terapeutycznie, ale przekroczenie bezpiecznego poziomu grozi śmiercią. Objawy pojawiają się szybko. Należą do nich nudności, wymioty, bóle głowy, a także zaburzenia widzenia. Charakterystyczne jest widzenie w kolorach – pacjenci opisują aureolę wokół świateł. Najgroźniejsze są zaburzenia rytmu serca, które mogą prowadzić do jego zatrzymania. Zatrucie może nastąpić zarówno przez przypadkowe spożycie, jak i przez długi kontakt ze skórą. Dlatego nawet podczas pielęgnacji naparstnicy lepiej używać rękawic. Dotyczy to również prac przy przesadzaniu czy usuwaniu suchych części. W razie podejrzenia zatrucia konieczna jest szybka pomoc lekarska. Istnieją leki neutralizujące działanie glikozydów, ale muszą być podane odpowiednio wcześnie.

Naparstnica purpurowa
Naparstnica purpurowa / Fot. Pexels.com

Naparstnica w medycynie

Paradoksalnie, to co w naparstnicy trujące, może też ratować życie. Z glikozydów wyizolowanych z tej rośliny produkuje się leki nasercowe. Digoksyna i jej pochodne stosowane są w leczeniu niewydolności serca oraz zaburzeń rytmu. Działają one poprzez zwiększenie siły skurczu mięśnia sercowego. Dzięki temu serce może efektywniej pompować krew. Leki te są znane od XVIII wieku. Pierwszy raz skuteczność naparstnicy w terapii opisano w Anglii. Z czasem ekstrakty zaczęto produkować na większą skalę. Do dziś roślina pozostaje ważnym źródłem substancji czynnych. Mimo rozwoju farmacji, nadal wykorzystywane są jej naturalne związki. Współcześnie dawki są precyzyjnie obliczane, a pacjenci ściśle monitorowani. Jednak każdy lek oparty na naparstnicy musi być stosowany z rozwagą. Przekroczenie dawki terapeutycznej prowadzi do efektów ubocznych, podobnych do zatrucia.

Uważajmy podczas wędrówek

Podczas wycieczek w góry często mijamy naparstnice nieświadomie. Rosną na skrajach lasów, przy szlakach i na polanach. Czasem trudno oprzeć się pokusie zerwania ładnego kwiatka. W przypadku naparstnicy to duży błąd. Lepiej podziwiać ją z daleka. Warto też uświadamiać dzieci, że nie wszystkie rośliny są bezpieczne. Kolor nie świadczy o jadalności. Naparstnica może stanowić świetny temat edukacyjny. Pokazuje, że natura łączy piękno z siłą, którą należy szanować. Dzięki niej możemy lepiej rozumieć delikatną równowagę między lekiem a trucizną.

Podziel się swoją opinią