Latem zdobi nasze balkony i tarasy gęstymi kwiatami i ciemnozielonymi liśćmi. Jednak oleander, mimo urody, może być bardzo niebezpieczny. Wszystkie jego części są trujące. Warto go podziwiać, ale z dużą ostrożnością.
Spis treści
Krzew znad Morza Śródziemnego
Oleander to krzew, który w naturalnym środowisku rośnie na południu Europy. Spotykamy go często w Grecji, Włoszech i Hiszpanii, gdzie porasta pobocza dróg i okolice strumieni. W Polsce uprawiamy go w donicach, bo nie znosi mrozów. Na lato wystawiamy go na zewnątrz, gdzie zachwyca intensywnymi kolorami kwiatów – od białych, przez różowe, aż po czerwone. Nie bez powodu cieszy się tak dużą popularnością. Rośnie szybko, dobrze znosi upały i łatwo się rozkrzewia. Jednak mało kto wie, że to jedna z najbardziej toksycznych roślin ozdobnych w naszych domach.
Zobacz także: Tojad to najbardziej trująca roślina w Polsce. Jednak często sadzimy ją w ogrodach
Dlaczego oleander jest niebezpieczny
Wszystkie części oleandra zawierają trujące substancje – szczególnie groźne są glikozydy nasercowe. To one odpowiadają za jego toksyczność. Działają na serce, podobnie jak niektóre leki, ale w niekontrolowanej dawce mogą być śmiertelne. Trucizna znajduje się nie tylko w liściach, ale też w kwiatach, gałązkach i korze. Nawet wysuszony oleander może szkodzić. Objawy zatrucia to bóle brzucha, wymioty, zaburzenia rytmu serca, zawroty głowy, a w cięższych przypadkach nawet śpiączka. Już kilka połkniętych liści może poważnie zagrozić zdrowiu, zwłaszcza dzieci i zwierząt.
Kontakt z sokiem również niebezpieczny
Nie trzeba zjeść fragmentu rośliny, by poczuć jej działanie. Sok oleandra, który wypływa po uszkodzeniu łodygi, również zawiera toksyczne związki. Może podrażniać skórę i błony śluzowe. U niektórych osób pojawiają się zaczerwienienia, pieczenie, a nawet pęcherze. Jeśli przypadkowo dotkniemy uszkodzonej gałązki, warto od razu umyć ręce. Nie należy też przecierać oczu. Praca z oleandrem powinna być wykonywana w rękawiczkach. Warto o tym pamiętać podczas przycinania, przesadzania i przenoszenia rośliny.

Zagrożenie dla dzieci i zwierząt
W naszych domach często przebywają dzieci i zwierzęta, które z ciekawości mogą sięgnąć po roślinę. Oleander przyciąga wzrok – kolorowe kwiaty wyglądają kusząco. Niestety, już niewielka dawka może być groźna. Psy i koty bywają bardziej odporne niż ludzie, ale i u nich może dojść do zatrucia. Zdarza się, że połknięcie liścia kończy się wizytą u weterynarza. U dzieci ryzyko jest jeszcze większe. Nie zawsze potrafią powiedzieć, co dokładnie zjadły. Wtedy liczy się czas reakcji. Jeśli podejrzewamy kontakt z oleandrem, najlepiej od razu skontaktować się z lekarzem.
Czy trzeba się pozbywać oleandra?
Nie musimy od razu rezygnować z tej rośliny. Wystarczy odpowiedzialnie ją uprawiać. Wybierajmy miejsca trudno dostępne dla dzieci i zwierząt. Donice z oleandrem można ustawić na podwyższonym regale, stoliku lub zawiesić w koszu. Podczas podlewania i pielęgnacji zakładajmy rękawiczki. Po zakończonej pracy myjmy ręce wodą z mydłem. Roślinę najlepiej trzymać w miejscu dobrze nasłonecznionym, ale z dala od miejsca zabaw. Latem możemy wystawić ją na balkon, zimą warto znaleźć jej jasne, chłodne miejsce w domu.
Toksyczność znana od wieków
Oleander znany był już w starożytności. Grecy i Rzymianie wiedzieli o jego właściwościach trujących. W dawnych czasach zdarzało się, że był wykorzystywany jako trucizna. Dziś nikt go oczywiście do tego nie używa, ale wiedza o jego działaniu powinna być powszechna. Niestety, świadomość wśród ogrodników-amatorów wciąż bywa niska. Kupując sadzonki w sklepach ogrodniczych, rzadko otrzymujemy ostrzeżenie. Roślina w doniczce wygląda niewinnie, a sprzedawcy koncentrują się raczej na jej walorach estetycznych. Dlatego to my powinniśmy pamiętać, że uroda może iść w parze z zagrożeniem.
Jak rozpoznać zatrucie
Objawy zatrucia oleandrem pojawiają się zwykle kilka godzin po kontakcie. Najczęściej występują nudności, bóle brzucha i wymioty. Pojawia się także osłabienie, zaburzenia widzenia, a nawet spowolnienie tętna. U zwierząt może wystąpić ślinotok, biegunka i brak apetytu. Jeśli zauważymy podobne objawy po kontakcie z rośliną, nie zwlekajmy. Liczy się szybka pomoc. W przypadku ludzi należy jak najszybciej skontaktować się z lekarzem lub wezwać pogotowie. U zwierząt konieczna będzie wizyta u weterynarza. W obu przypadkach warto zabrać ze sobą fragment rośliny, by ułatwić identyfikację trucizny.













